Ofiary

 

Ofiara, krwawa ofiara ze zwierzęcia jest jednym z tych zagadnień, które wzbudzają najwięcej wątpliwości wśród współczesnych pogan. Jedni odrzucają ją ze względów „humanitarnych”, jako wyraz okrucieństwa w stosunku do zwierząt. Uważam ten argument za chybiony. W porównaniu z dostojnym rytualnym uśmierceniem zwierzęcia to raczej sposób w jaki dokonuje uboju współczesny przemysł spożywczy jawi się jako niehumanitarny. Argument ten byłby sensowny jedynie w przypadku, gdyby wygłasza go konsekwentny wegetarianin. Wegetarianinem nie jestem, dane antropologiczne i fizjologiczne przekonują mnie, że mięso jest podstawowym pożywieniem dla naszego gatunku, wegetarianizm stanowi zaś wschodni zabobon, który mnie nie przekonuje.

A jednak, z dwóch względów krwawa ofiara wydaje mi się problematyczna.

Ostatnio czytając książkę Kerenyiego o Hermesie, moją uwagę przykuło określenie tej ofiary jako „tytanicznej”. Co istotne, jest ona tytaniczna nie tylko w sensie pochodzenia – ustanowiona została przez Prometeusza, ale pozostaje tytaniczna ze względu na swój gwałtowny, krwawy charakter. To prawda, że ród ludzki ma w sobie pewne elementy tytaniczne, wynikające z naszego pokrewieństwa z bogami Ziemi. A jednak, czyż droga wyznawców Olimpijczyków, nie powinna zmierzać do tego, by to okrutne dziedzictwo przezwyciężyć?

Inne światło rzucają analizy Lengauera. Odniosłem z nich wrażenie, iż rytualna ofiara była nie tyle formą wyrazu czci dla Bogów (z tego co pamiętam autor sugeruje, że obrzędy te są starsze od kultu Olimpijczyków). Odwrotnie, jest to forma w jakiej uświęcano odbieranie życia zwierzętom. Innymi słowy była to bardziej ofiara ze zwierzęcia niż ofiara dla Bogów. Był to wyraz szacunku dla zwierzęcia, które trzeba było zabić, zanim się je spożyje, wyraz wdzięczności za to, że zwierzę poświęcało swe życie aby dać życie ludziom. W tym sensie, krwawa ofiara jest dla mnie jak najbardziej właściwa, choć z drugiej strony, jak często stajemy przed taką koniecznością? Większość z nas kupuje mięso ze zwierząt zabitych przez kogoś innego. Podejrzewam, że niewielu byłoby stać, by kupić byka na ofiarę, nie mówiąc o możliwości spożycia jego mięsa.

Pomijam tu inne kwestie praktyczne związane z koniecznością spalenia ofiarowanych fragmentów. Ofiary tego typu (w pewnym stopniu dotyczy to w ogóle ofiar z pokarmów), sugerują też pewną niezbyt poprawną koncepcję teologiczną - mianowicie, że Bogowie żywią się ziemskim pokarmem, że pokarm jest im potrzebny do życia. Nic dziwnego, że w późnej starożytności zwyczaj ten zamarł wśród lepiej wykształconych osób.

Z tych względów odrzucam krwawą ofiarę, jako formę czci Bogów (chyba, że ktoś przedstawi alternatywną teologię ofiary, która nada temu jakiś szczególny sens). Oczywiście, jeśli ktoś mieszka na wsi i dysponuje własną trzodą, to stając przed koniecznością np. świniobicia, znajdzie z starożytnym rytuale ofiarnym właściwe ramy dla uszlachetnienia tej czynności.

Komentarze

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu

Obrazek użytkownika ChwałaOlimpu