Dionizos

 

Bóg wszystkiego, co związane z winem, a więc uprawy winorośli, sztuki wytwarzania wina, handlu winem, a przede wszystkim picia wina, i to zarówno dla przyjemności, jak i dla zdrowia. Oczywiście jest też Bogiem świętowania i imprez towarzyskich ale też pijaństwa, które czasem prowadzi do szaleństwa, urojeń czy halucynacji.

Jest nie tylko Bogiem winogron, ale też fig, jabłek i innych owoców, a szerzej, greckim Bogiem wegetacji. Stąd jest też Bogiem reinkarnacji i życia pośmiertnego.

Nie tylko Bogiem zabaw ale też teatru – tak komedii jak i tragedii czy pieśni chóralnych (dytyrambów) oraz tańca.

Osoby homoseksualne czy zniewieściali mężczyźni w nim mają swego patrona.

Identyfikowany z obcymi Bogami: tracko-frygijskim Sabaziose, egipskim Ozyrysem, fenickim Tammuzem i rzymskim Liberem.

Interpretacja:

Dionizos jest najmłodszym Bogiem w gronie Jaśniejących. Z jego przybyciem wiąże się powstanie szeregu dylematów. Pierwszy jest czysto akademicki: skoro już wcześniej było Dwunastu Bogów, to co teraz? Niektórzy teologowie rozwiązywali ten problem w ten sposób, że jedno z Bóstw opuszczało Olimp by dać miejsce nowemu Bogu, najczęściej była to Hestia. Z pojawieniem się tego Boga wiążą się też jednak dylematy powazniejsze, bo moralne. Z tych to względów niektórzy (jak mityczni Likurg czy Pantheus) nie chcieli pogodzić się z obecnością tak kontrowersyjnego Boga w szacownym gronie Olimpijczyków. Jeszcze inni, jak w popularnej powieści dla młodzieży, lekceważyli go, przedstawiając jako Boga-alkoholika. Sądzę, że to błędne ujęcia, a właściwe znajdziemy, gdy zrozumiemy, co wnosi Dionizos do panteonu i dlaczego Bogowie przywitali go z taką radością 

Spójrzmy najpierw na panteon bez Dionizosa: szacowne grono, każdy zajmuje swoje miejsce, każdy ma swoja kompetencję. Wiadomo kto z kim i przeciw komu. Wygląda to na iście kryształowo doskonałą konstrukcję. Tak chciał widzieć panteon Salustios, i - co symptomatyczne - nie było u niego miejsca dla Dionizosa. Ale kryształ, mimo swego piękna, ma jedną słabość - jest martwy. Taki właśnie byłby panteon, gdyby sprowadzić Bogów do czystych idei, jak to czynił wspomniany antyczny teolog, wyzbyć ich wszelkich elementów irracjonalnych czy - z ludzkiego punktu widzenia - amoralnych. Z takiego punktu widzenia Dionizos musi gorszyć i gorszy. Jak Grecy mogli postawić Boga nad pijaństwem czy irracjonalnym szałem?

Zmiast jednak zamykać się w naszym mniemaniu jacy to Bogowie być powinni, spróbujmy zrozumieć, co obecność Dionizosa na Olimpie wnosi. Sądzę, że da się to określić jednym słowem: życie. Z tego względu kluczowa jest tu ralacja do Tytanów. Jak powiada mit, młodego Dionizosa, który zresztą urodził się ze śmiertelnej kobiety, porwali Tytani. Rozerwali go na siedem części, piekli na siedmiu rożnach i ostatecznie spożyli (bądź chcieli spożyć), za wyjatkiem jednego członka - serca Dionizosa, które ocaliła Atena. Jak wiele mitów, i ten należy rozumieć alegorycznie. Tytani reprezentują życie nieuduchowione, prymitywne i dzikie życie zwierzęce. Dionizos ma w sobie tą samą dzikość i witalność, ale wszystko to jest przemienione, uduchowione właśnie - i tę różnicę wyraża serce Boga. Dionizos wnosi do Olimpu witalność, przebóstwioną biologiczną moc życia, która wnosi nowy aspekt do relacji w panteonie. Dionizos jest dziki, nieprzewidywalny (w transie), a w najelpszym razie niekonwencjonalny. Ta spontaniczność właściwa biologicznemu życiu i obca życiu czysto duchowemu sprawia, że przy Dionizosie wszyscy Bogowie młodnieją.

Wnosi on również radość i humor, odtąd komedia może śmiać się nawet z Bogów. Wino, które przynosi ludziom nie służy do ucieczki przed życiem (upijanie się "na smutno"), przeciwnie, jest narzędziem uruchomienia życiowej spontaniczności, pod jego wpływem czynimy to, czego byśmy się sami nie spodziewali po sobie. Mówiąc językiem psychologów - wyparta podświadomość, zostaje uwolniona i może byc na powrót zintegrowana z tym, co świadome. Dzięki temu, co wniósł Dionizos, życie na Olimpie nigdy nie będzie nudne.

Przełamuje on schematy, skostniałe sposoby działania, a przynajmnie pozwala spojrzeć na nie z boku, z dystansu, z przymrużeniem oka.

Ale Dionizos wnosi na Olimp również mroczną stronę życia: śmierć - jest to bowiem Bóg, który zaznał śmierci i potem powtórnych narodzin. Jest zatem wielkim wtajemniczającym, przeprowadzającym przez mistyczną śmierć - jako osoba zrodzona z kobiety - do powtórnych narodzin - z uda boskiego ojca. Wskazuje nam drogę na Olimp. Skoro mu się udało, to nawet te bramy nie są za wysokie dla rodu ludzkiego.

Z tych wszystkich względów jest on Bogiem szczególnie bliskim nam, ludziom. Człowieczeństwo doznało w nim wyniesienia i docenienia. Nie musiało w tym celu stać się nie-człowieczeństwem. Dionizos był czczony we wszystkich fazach swego życia: jako niemowlę, młodzieniec, ale również jako nieco zniewieściały starzec z dużym brzuchem.