Blogi

Między neopogaństwem a rekonstrukcjonizmem

 

Spójrzmy prawdzie w oczy: nie jestem rekonstrukcjonistą. Do wniosku takiego doszedłem po zapoznaniu się w wydobytą przez Zaratustrę (z takich zakamarków Internetu, o jakich nie wiedziałem) pierwszą polską stroną hellenistyczną, Eremią. Gdy strona zanikła, ja dopiero wolno dochodziłem do pogaństwa, nie wiedząc nawet co to hellenizm. Nikt mi hellenizmu nie przekazał, nie zostałem do niego inicjowany czy w inny sposób wprowadzony przez żywy przykład. Podążałem za światłem, którym był dla mnie (podobnie zapewne jak dla pozostałych założycieli antychrysta) cesarz Julian. Podzielając jego rozczarowanie chrześcijaństwem tym bardziej zapragnąłem poznać to, ku czemu on się zwrócił.

 Gdy "świat pogański" dzielił mi się jeszcze na "rekonstrukcjonistów" i "neopogan", gdy ci ostatni jawili się jako wyluzowani kombinatorzy, wydawało mi się, że jestem rekonstrukcjonistą, Może dlatego, że nie spotkałem się z "prawdziwymi" rekonstrukcjonistami. Dopiero lektura Eremii, przypominająca wyprawę archeologiczną do minionego świata (a to ledwie kilka lat!) skonfrontowała mnie z nieco inną wizją rzeczywistości.

Czytam np. wywiad z autorem, gdzie znajduję następujące zdania:

Żyć w zgodzie z Bogami

Podejmując zwykłe czynności życiowe w ramach pracy zawodowej, rodziny, czasu wolnego wchodzimy w sfery, którym patronują różni Bogowie. Żyjąc z nimi w zgodzie otwieramy się na ich moc, uzyskujemy ich wsparcie i jesteśmy skuteczniejsi. W codziennym nabożeństwie dbamy, by rozwijać harmonijnie własną osobowość. Jednak pełnimy także specyficzne role społeczne, różnimy się wykonywanym zawodem, sytuacją rodzinną. W zależności od tego, albo też od własnych predyspozycji możemy rozwijać specjalne nabożeństwo do poszczególnych Bóstw. Bogowie nie nakładają specjalnych nakazów czy zakazów, ale znając ich kompetencje i charaktery nietrudno jest dociec jak żyć z nimi w zgodzie i jak można wejść z nimi w konflikt. Poniższa prezentacja ma charakter przykładowy, niech posłuży za inspirację dla poszukiwania własnych dróg zbliżania do Olimpijczyków. W niektórych punktach inspirowałem się Drew Campbellem.

Magia

Poniżej chciałbym poddać pod dyskusję tekst, jaki przygotowuję dla olympeionu, a ściślej pewną praktykę, którą w nim prezentuję.


Magia

Jeśli przez magię rozumiemy stosowanie środków, dzięki którym można wymusić na siłach nadprzyrodzonych interwencję wbrew siłom natury, to tak rozumiana magia jest sprzeczna z duchem naszej religii. Nie sądzimy, by Bogów trzeba było zmuszać do czynienia czegokolwiek dobrego, a do czynienia złego się po prostu nie godzi - byłoby to sprzeczne z duchem religii, pomijając, że byłoby to dla śmiertelników w zasadzie niewykonalne. Nie sądzimy również, by Bogom godziło się naginać prawa przyrody do naszych zachcianek, tego typu działalność właściwa jest raczej starym Bogom ziemi - tytanom, którzy z ziemskimi żywiołami są silniej spokrewnieni.

Nie oznacza to jednak, że z kontaktów z Bogami nie możemy odnosić realnych korzyści, ani że od nas nic nie zależy. Bogowie wpływają na świat poprzez ludzi, uruchamiają tkwiace w ludziach siły. Często ludzie doświadczają takich interwencji spontanicznie. Czasem przybiera to formę długotrwałego związku człowieka z danym Bogiem - ludzie tacy otrzymują miano geniuszy w najrozmaitszych dziedzinach. Takie specjalne natchnienie podporządkowane jest boskiej strategii kształtowania dziejów świata. Wszyscy jednak mamy dostęp do natchnienia powszechnego, które Bogowie roztaczają nad wszystkimi ludźmi, dzięki któremu możemy spotęgować tkwiące w nas samych moce.

W tym celu należy oprócz zwykłej praktyki codziennej rozwinąć specjalne nabożeństwo do danego Boga czy Bogów/Bogiń, których moc chcemy w sobie obudzić, a którzy odpowiadają za daną sferę działania. Oczywiście warto wcześniej rozeznać, moc których Bogów już w nas jest najsilniejsza (można posłużyć się następującym testem [wkrótce!]).