Ilu jest Olimpijczyków?

Jak wiadomo, helleniści mają czasem pewien problem z kwestią dość podstawową – ustaleniu ścisłego grona Dwunastu Olimpijczyków. Do pewnego stopnia przypomina to chrześcijańskie problemy z doliczeniem się dwunastu apostołów o czym pisał Rutilius.
Nasz problem wynika on z tego, że przekazy, jakie do nas dotarły nie są do końca zgodne – zasadniczo różnią się w kwestii jednego, a czasem większej liczby z Bóstw. W niektórych wersjach miejsce Hestii zajmuje Dionizos. Najpopularniejsze wytłumaczenie mówi, że Hestia „ustąpiła miejsca” Dionizosowi. Są oczywiście i pomniejsze różnice – czasami miejsce Aresa i Hefajstosa zajmują Herakles i Asklepios. Platon wliczał do grona Hadesa (w miejsce Hestii). Czasami wliczani są Persefona, Hebe i Helios. Początek ósmej księgi Praw sugeruje, że Platon do grona tego wliczał Hadesa. Część nieporozumień bierze się z pomylenia wąskiego i szerokiego znacznie terminu Olimpijczyk czy mieszkaniec Olimpu. Oczywiście, że Herakles zamieszkał na Olimpie, tak jak mieszkała tam już wcześniej jego żona Hebe. Ale, mówiąc kolokwialnie – jedni wykładają na uniwersytecie filozofię, inni kafelki. Hebe mieszkała na Olimpie, ale pełniła tam zaszczytną funkcję podczaszyni, nie należała natomiast do ścisłego grona najwyższej rady Bogów. Również Herakles osiągnąwszy boskość nie został zrównany z potomkami Kronosa. Innymi słowy, członkowie rady nie byli jedynymi mieszkańcami Olimpu., tak jak królewska para nie była jedynymi mieszkańcami Wersalu.
Tak czy inaczej pozostaje przynajmniej kwestia Dionizosa i Hestii, którą już kiedyś dyskutowaliśmy w Portyku. Chciałbym zaproponować rozwiązanie, które – moim zdaniem godzi kilka z tych wersji. Proszę potraktować to jako pewien eksperyment myślowy.
Gdy wyobrażamy sobie (plastycznie i antropomorficznie) siedzibę Bogów, to zwykle siedzą oni w kręgu z Zeusem na honorowym miejscu i Herę u jego boku. Otóż chciałbym spojrzeć na Olimpijczyków w nieco innej perspektywie, przez światło, jakie rzucają wypowiedzi Heraklita:

Przeciwstawne zbieżne... z rzeczy zróżnicowanych najpiękniejsza harmonia. I wszystko powstaje ze sporu.[46]
Nie pojmują, jak zróżnicowane z samym sobą jest zgodne: harmonia zwrot­nej mocy, jak w łuku i lirze.[48]

Wszyscy znamy historie o kłótniach między Bogami. Odruchowo traktujemy je jako coś gorszącego, niestosownego. A może to właśnie o to chodzi? Może z napięć między Bogami wypływa najwyższa harmonia? Napięcie zresztą nie musi wyrażać się w sporze. Czym byłyby nasze domy, gdyby nie opozycja Hermes – Hestia? Opozycja między Aresem a Afrodytą wyraża się bardzo pięknie i bez kłótni, choć taka ma miejsce między tą ostatnią a Herą. Napięcie między Dionizosem a Apollinem klasycznie rozrysował Nietzsche. Również między Ateną a także Posejdonem widzimy wyraźne napięcia. Postanowiłem właśnie napięcia i konflikty obrać za wskazówkę pozwalającą uporządkować wzajemne relacje między członkami najwyższej rady.
Pomocne wydały mi się w tym niektóre koncepcje astrologiczne. Astrologia również ma do czynienia z dwunastką, wprawdzie znaków zodiaku, na tle których przesuwają się planety, ale wyróżniła również szereg terminów opisujących zarówno relacje między planetami jak i między znakami zodiaku. Najważniejszych (bo najsilniejszych) jest pięć takich relacji. Koniunkcja, sekstyl, kwadratura, trygon i opozycja. Odpowiadają one 0, 60, 90, 120 i 180 stopniom odległości kątowej. Trygon i sekstyl to relacje harmonijne, trygon – gdyż łączy znaki o podobnych charakterze (żywiole), sekstyl – łączy znaki o komplementarnych żywiole (np. wodę z ziemią albo ogień z powietrzem). Kwadratura rodzi największe napięcie natomiast opozycja (podobnie jak mniej mnie tu interesująca koniunkcja) ma charakter ambiwalentny – trochę tak jak ze staniem twarzą w twarz – może to być wyrazem wrogości (jak bokserzy na ringu) albo czułości (jak zakochani w kawiarni). Innymi słowy przeciwieństwa mogą się uzupełniać i przyciągać (inaczej w przypadku kwadratury, gdzie mamy ewidentną sprzeczność interesów).
Zacznę od wyliczenia najbardziej oczywistych opozycji między Bogami, zaliczyłbym do nich:
Apollo – Dionizos (zdystansowany intelekt vs ekstatyczna żywiołowość),
Atena – Posejdon (myślenie racjonalne – środek-cel vs myślenie emocjonalne),
Ares – Afrodyta (archetypiczna męskość vs esencja kobiecości),
Hermes – Hestia (na zewnątrz vs wewnątrz).
Pozostałych Bogów aż tak oczywiste relacje komplementarności nie łączą, ale wydaje mi się, że można ich sensownie połączyć w następujące pary:
Hefajstos vs Artemida (techniczne panowanie nad przyrodą vs nieskrępowana dzikość natury)
Hera vs Demeter (rola żony vs rola matki).
Tutaj nie jestem pewien, gdyż można by również przeciwstawić Herę (krępowanie) i Artemidę (swoboda) wtedy Hefajstos stanąłby naprzeciw Demeter (technika vs rolnictwo).
Cały krąg Bogów wyglądałby następująco
Apollo, Atena, Afrodyta, Artemida, Hestia, Hera, Dionizos, Posejdon, Ares, Hefajstos, Hermes, Demeter.

Zapewne najpóźniej w tym momencie powinno się pojawić pytanie: a Zeus? Czy aby pogodzić Hestię z Dionizosem wyrzuciłem przywódcę Bogów? Nic podobnego. Gdzie zatem jego miejsce w tym schemacie? - w centrum! Zeus jest tym, który harmonizuje wszelkie przeciwieństwa, którego rolą jest ich równoważenie i zapewnienie pokoju.
Ale cały układ jeszcze nie jest kompletny, gdyż brak mu dynamizmu. Również Zeus musi mieć swego antagonistę i jest nim Hades. Bez tego ostatniego nic w świecie by nie przemijało (a przemija) a wzrost harmonii w świecie był liniowy (a nie jest).
Chciałbym zaznaczyć, że sam opis relacji między Bogami nie jest tak istotny w moim rozumowaniu, ale „otwarcie” Dwunastki. Poniekąd pozostaje ona nadal Dwunastką, tyle, że zyskuje trzeci wymiar, a koło Bogów oś.