Jak zostać czcicielem greckich bogów

Gdy dowiadujesz się, że istnieją na świecie, ba, nawet w Polsce!, ludzie, którzy bogów greckich traktują serio, którzy oddają im cześć i składają ofiary i żyją z nimi w kontakcie, na pewno jesteś zaskoczony. Poznałeś przecież greckich bogów, ale stało się to najpewniej na lekcji języka polskiego, więc odruchowo umieszczasz ich w tej samej półce swego umysłu co wszelkie fikcyjne postacie zaludniające strony przerabianych na tych lekcjach powieści, może gdzieś między Panem Kleksem a kapitanem Nemo. Warto więc przypomnieć sobie, że dla starożytnych Greków, takich jak Praksyteles, Homer, Pindar, słowo 'bóg' nie znaczyło przecież mniej niż dla nas współczesnych. Bogowie nie byli nich mniej realni, a może bardziej, niż dla katolików Jahwe czy Jezus. Warto rozważyć słowa wielkiego znawcy greckiej religii, Waltera Friedricha Otto:

“Podziwiamy wielkie dzieła Greków, ich architekturę, rzeźbę, poezję, filozofię i naukę. Jesteśmy świadomi tego, że są oni inicjatorami umysłowości europejskiej, która od tak wielu epok raz po raz zwraca się do nich w mniej lub bardziej wyraźnych odrodzeniach. Uznajemy, że niemal we wszystkim stworzyli na swój sposób rzeczy niedoścignione, wręcz obowiązujące i wzorcowe dla wszystkich czasów.[…] Ale czy samibogowie, o których istnieniu świadczą posągi i świątynie, bogowie, których duch przenika całą poezję Homera, bogowie, którzy uświetniają pieśni Pindara, którzy w tragediach Ajschylosa i Sofoklesa wyznaczają miarę i cel ludzkiej egzystencji - czy rzeczywiście już nas nic nie obchodzą? Gdzież więc tkwi błąd? W nich czy w nas? Czy nie powinniśmy powiedzieć sobie, że nieprzemijalne dzieła nigdy nie stałyby się tym, czym są, bez bogów, i to właśnie bez tych bogów greckich, którzy zdają się nas już nie obchodzić? Czy to bowiem nie ich duch - i żaden inny - obudził twórcze siły, których płody jeszcze po tysiącleciach mogą poruszyć serca, a nawet nastroić do modlitwy?”

Gdy minie pierwsze zmieszanie, może zaczniesz rozważać, czy nie jest to religia dla Ciebie (jeśli akurat szukasz jakiejś religii). Może z czasem dojdziesz do zadania sobie pytania: no dobrze, ale jak właściwie zostać hellenistą?

Szczęśliwie słowo "zostać" w naszym języku może być rozumiane trojako (przynajmniej): po pierwsze, mówimy o jakimś wydarzeniu (zostałem nagrodzony, mianowany, obrażony, zostałem = coś się w tym momencie zmieniło), po drugie, o jakimś procesie (chcę zostać lekarzem, chcę zostać = stać się, podlegam pewnemu procesowi, który mnie doprowadzi do upragnionego celu), wreszcie po trzecie zostać oznacza trwanie w pewnym stanie (zostaję w tym pokoju aż do końca imprezy, zostaję w ojczyźnie, zostaję = nie zmieniam swego stanu).

Tak właśnie jest z "zostaniem" hellenistą.

Po pierwsze więc, hellenistą zostaje się w momencie złożenia ofiary bogom olimpijskim, zwrócenia do nich z modlitwą. Kropka. Jeśli ze szczerą intencją zwrócisz się do bogów w modlitwie, złożysz im ofiarę, choćby z kadzidła, stajesz się hellenistą.

Zostać hellenistą oznacza też jednak zostać członkiem wspólnoty hellenistów (patrz punkt trzeci). Jeśli już w Twojej okolicy taka istnieje, to możesz zwrócić się do niej z prośbą o przyjęcie. Przejdziesz wówczas obrzęd przyjęcia do wspólnoty. Nie jest to żaden sakrament, ale ceremonia, dzięki której poczujesz się członkiem grupy, a grupa zauważy, że jesteś z nią.

Po drugie jednak, zostanie hellenistą jest też pewnym procesem, który wiąże się ze zmianą swego sposobu myślenia o bóstwie, człowieku i świecie. Za tym podąża naturalnie w jakimś stopniu zmiana sposobu życia. Jest to z jednej strony sposób myślenia i życia różny od tego, do czego byliśmy wychowywani (w tradycji katolickiej czy humanistycznej), ale z drugiej strony, jest też całkiem naturalny. Proces ten wymaga naturalnie czasu: trzeba uświadomić sobie, czym jest politeizm, jakie są jego konsekwencje, jakie wartości ze sobą niesie oraz w jakich punktach zachodzi największa sprzeczność z monoteizmami (teistycznymi czy ateistycznymi). Wymaga to lektur, przemyśleń, rozmów, ale nikt nie narzuca określonego tempa, nie egzekwuje postępów: to Twój własny rozwój na drodze bogów. Ważne jest wpisanie czci dla bogów w swój codzienny rozkład dnia, tak, by codziennie dać im możliwość spotkania i przekształcania naszego myślenia. Miedzy porannym myciem zębów a gimnastyką, między zasłaniem łóżka a śniadaniem, znajdź regularny czas dla bogów.

Po trzecie, nie wystarczy hellenistą zostać (stać się), trzeba jeszcze nim (po)zostać. Przez nasze forum internetowe przewijało się wielu ludzi, którzy deklarowali się jako helleniści, ale po pewnym czasie znikali. Rozczarowani? Zniechęceni? Wypływa z tego jeden zasadniczy wniosek: Internet nie zastąpi realnej wspólnoty podobnie myślących ludzi, którzy niosą sobie wsparcie i pomoc. Droga samotna jest rzeczywiście drogą, którą nieliczne jednostki są w stanie podążać. Dlatego aby po-zostać hellenistą, trzeba włączyć się do jakiejś wspólnoty hellenistów. Nie ma takiej w Twoim mieście? - jedyna rada: musisz taką założyć. Najprościej zorganizować wykład na temat hellenizmu (zaprosić jednego z nas, postarać się o salkę dla kilkunastu osób w umówionym terminie). Po wykładzie skrzyknąć tych, którzy się nim zainteresowali, zebrać kontakty i zacząć się spotykać.