Pogaństwo reformowane

 

Przewrotnie postanowiłem uznać, że brak zdecydowanej odezwy na poprzednie moje posty to oznaka przyzwolenia, a przynajmniej wyrozumiałości. A zatem brnę dalej i dziś postawię mocniejsze postulaty.

Uważam, że oprócz pogaństwa tradycjonalistycznego, rekonstrukcjonistycznego z jednej strony, a eklektyzmu z drugiej strony, warto zaproponować drogę środka: pogaństwo zreformowane. Co to by miało znaczyć i na czym polegać wyrażę w czterech tezach - postulatach.

1. Reforma teologii.

Uważam, że rozwój teologiczny powinien iść w kierunku większej spójności. Dotyczy to w pierwszym rzędzie panteonu. Po cóż na przykład trzy boginie księżyca? Gdyby jeszcze wyrażały jednoznacznie trzy różne jego fazy, ale bynajmniej, a przynajmniej tego nie wiemy. Nie widzę ponadto sensu wskrzeszania zastępów pomniejszych bóstw lokalnych, przynajmniej w Polsce, bóstwa miejsca powinny być miejscowe. Powinniśmy się skupić przede wszystkim na Olimpijczykach (stąd podoba mi się termin Dodekatheism).

2. Reforma liturgii.

Chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć, że praktykowanie dawnych rytuałów jest nie tylko kłopotliwe (ofiary całopalne), a często po prostu niewykonalne (hekatomby, czy generalnie ofiary krwawe, które zapewne zaalarmowałyby obrońców praw zwierząt). Poruszaliśmy to też na forum: jaki sens ma ofiarowywania pierwocin roli przez inżyniera informatyka? Postuluję zatem - uchwycić istotę ofiary, znaleźć odpowiedniki jej elementów w naszym współczesnym życiu i odważnie przekształcić dawną praktykę.

3. Reforma hymnodii

Dawne hymny są bardzo szacowne, ale o ile zgodzimy się z pierwszym postulatem, reformy teologii, to naturalnie hymny powinny się dostosować. Na koniec pokażę to na przykładzie hymnu Orfeusz do Muzajosa, który ostatnimi czasy praktykowałem, co dało mi podstawę do szeregu przemyśleń.

4. Reforma kalendarza

Już starożytni uważali, że kalendarz ateński świąt ma za dużo. Jak już o tym pisałem, w innym poście, o wielu świętach niewiele wiemy. Zwykle były one czymś bardzo lokalnym: Ateńczycy świętowali różne wypadki z życia ich herosa, Tezeusza. Wiele poświęconych jest pomniejszym, zapomnianym bóstwom (niektóre z nich już "wyciąłem"). Kalendarz ten opiera się na innym systemie miesięcy, niż ten, według którego żyjemy, chodzimy do pracy, etc. Postuluję zatem: a) miesiące "przypasować" do naszych, b) w każdym miesiącu powinno być święto dla jednego z Dwunastu Olimpijczyków, któremu poświęcony byłby w sposób szczególny cały miesiąc, c) zamiast świętować tylko w pierwszej dekadzie, wprowadzić cykl tygodniowy, nawiązując do kalendarza rzymskiego: Niedziela - dzień Apollona i Artemidy, Poniedziałek - dzień Demeter, Hefajstosa, Wtorek - dzień Aresa i Ateny, Środa -dzień Merkurego i Hestii, Czwartek święto Zeusa i Hery, Piątek, dzień Wenus, Sobota - Dionizos. Czwartek mógłby być pogańskim "dniem świętym".

Na zakończenie, obiecany zreformowany hymn do Wszystkich Bogów oparty na hymnie Orfeusz do Muzajosa, który jak sądzę, pomoże zrozumieć, o co mi chodzi z tą reformą:

Zeusie królu i dzierżący ziemię, kruczowłosy Posejdonie,
I ty królu podziemi, wielce potężne bóstwo,
Persefono i święta, dająca piękne plony Demeter,
Miotająca strzały Artemido, dziewico
i ty promienny Fojbosie, który zamieszkujesz świętą ziemię Delf;
Oraz ty urodzona z piany bogini, której przypadły w udziale sławne przymioty;
Dionizosie choreuto, Który cieszysz się największą czcią wśród błogosławionych;
Potężny duchem Aresie i święta potęgo Hefajstosa,
Wzywam też Herę, dzielną małżonkę Zeusa Egidodzierżcy;
jak również herolda bogów Niebiańskich, Hermesa Zwiastuna
I wzniecającą walki, dziewicę Palladę,
I wszystkich łaskawych bogów, którym zawdzięczamy dobrą Opatrzność
* * *
Wzywam teraz Bóstwa zamieszkujące powietrze, niebo oraz wodę, Ziemię i podziemia, a także ogień,
Gajo oraz [wy] niebiańscy błyszczący święci
Heliosie, Semele i ze wszech miar święty blasku Gwiazd;
Wzywam także najstarszą Noc i przynoszący światło Dzień,
I wielkiego Okeanosa wraz z Okeanidami
Wiecznego Chronosa i świętą wodę Styksu
oraz okrytą ciemną szatą Tetydę
wzywam Kronosa jak i Reę, Matkę nieśmiertelnych
I wszystkie Wiatry i Gromy, z czterech stron Kosmosu;
* * *
Hebe i Eulejtyjo oraz szlachetna mocy Heraklesa;
Jak też [Wy] potężne wsparcie Dikaiosyne i Eusebii.
Wzywam sławne Nimfy i przepotężnego Pana
Wdzięczną Mnemozyne i dziewięć czystych Muz błagam
I Charyty, jak też Hory i Eniautosa,
Pięknowłosą Leto i czcigodną Boginię Dione,
Zbrojnych Korybantów oraz Temidę spoglądającą na ofiary ludzi,
Pistis, jak i Dike znakomitą Prawodawczynię,
I Nike napełniającą rozkoszą i Adrasteę władającą,
a także Asklepiosa, dawcę zbawiennych darów
Atlasa, jak i wielką potęgę Ajona
A także Początek i Kres - bowiem to, co największe, zostało przywołane -

Przybądźcie życzliwi, mający uradowane serce
Na tę oto godną bogów ofiarę i libację do świętego przybytku.


Komentarz: jak widać, hymn podzieliłem na trzy części. W pierwszej zgrupowałem inwokacje do najważniejszych Bogów, w drugiej do Bogów - personifikacji sił przyrody, w trzeciej do pozostałych Bogów (stosunkowo niewiele wyciąłem, można by odważniej). Podział ten ma znaczenie także praktyczne. W codziennej modlitwie można odmawiać tylko część pierwszą (i zakończenie), a przy odświętnych okazjach - całość.

P.S. Mam nadzieję, że powyższe tezy, w przeciwieństwie do Lutrowych, nie zostaną uznane za prowokację prowadzącą do schizmy. Skoro mogą u nas współpracować różne ścieżki pogańskie, od Słowian do Asatru, a nawet jest miejsce dla hinduistów, to pomieszczą się również różne wersje jednej tradycji.